12.12.18


11.12.18




tomhet
i støy og lys



8.12.18


switzerland

6.12.18


switzerland

5.12.18




noc rozrzedza skompresowane fotony, kiedy niewidzialne światło muska suchą skórę. zasypiasz po drugiej stronie, i im dalej w sen tym więcej pęknięć w czarno-granatowej nocy. odliczam dni, czy właśnie noce, czas przyspiesza w rytm rozmarzającego serca i pęczniejących płuc, zatęsknię, idąc w górę i przez las i brzegiem morza w stronę tę samą co zawsze. jeszcze cię wchłaniam.


3.12.18


switzerland

2.12.18


switzerland

1.12.18


switzerland


29.11.18




słowa mkną i nikną, im więcej śniegu naciska na zdruzgotane skały osadowe. miasto zaśnie w lawinie, miasto śni śniegi, które odwracają do góry nogami bieg zdarzeń i nieuniknione zmiany. śnieg w deszcz, kamień w mech, góry w równiny, równiny w dno. ciepłego oceanu. patrzę, jak znika świat, o którym kiedyś śniło się nieśmiało i po kryjomu. ten świat ma oczy niebieskie i spojrzenie tak długie, jak długo trwa. a trwa prędko. prędzej. czy później. ostatecznie nietrwale i nieuchronnie; ale trwa(m).



26.11.18


switzerland

25.11.18


switzerland

24.11.18


switzerland