30.1.15




wwierca się w synapsy, w przejścia międzysynapsalne, postrzępiona ariergarda chmur i samotna przeprawa przez najmroczniejszą z krain. niewidzialny bieg w dół rzeki i ślepe kratery księżycowych źrenic. majaczy w oddali ocalenie od niewolności, wyjście spod niewoli własnej przyszłości, która rozżarzonymi popiołkami dziurawi mi tkanki. gdybym chociaż mogła wiedzieć, czy bliżej jestem czy dalej, gdybym chociaż mogła mieć mapę. gdybym chociaż mogła scalić się ze światem ukrytym niesamowicie tuż pod postrzępioną ariergardą chmur.