10.5.15




to tylko słowa. słowa-satelity. podpunkty wyjścia reinicjowane osiemset tysięcy lat świetlnych stąd, lub trochę dalej. jesteśmy matematycznie niepewni, rzuceni niedbale w szarociemną międzyprzestrzeń konsolidacji liczb pojedynczych i mnogich. już nie muszę zamykać oczu, żeby widzieć - ot, kolejny poziom izolacji. inicjacji. chemicznej zmiany własnej struktury, codziennie uboższej w molekuły. mam lat osiemset tysięcy, jeśli (uwierzysz, że) tu jestem naprawdę i jeśli mianowałam się kiedyś światłem, zapominając własne imię. może się minę ze sobą w pół drogi do domu, który jest światłocieniem odbitym, iluzją stworzoną na potrzeby teorii przeciwwagi. systematycznie dziurawię na ostrych gałęziach cienki płaszcz przeciwciał, przecież chciał, żebym miała przeciw wam tylko przezroczystą osłonkę odrealnienia, zapomniałam. że nie mam.