4.5.15




słabość i siła. i światłość. i na światło podatność. i lewitacja, nad mchem i między runem, pod podszyciem, na wskroś gałęziogłowy, przez poplątane, kiełkujące neurony, korony, spadające na głowy, wprost z drzew, na drzewa, przez drzewność i od każdej strony. dzielę znów pierwiastki na atomy, rozszczepiam światło i się uświatłoczulam. zapuszczam korzenie, wypuszczam liście, jestem taka piękna, kiedy patrzę przed siebie, i przed sobą się widzę, i wszędzie, w tym bezlustrzanym odbiciu, po tej samej stronie nieba, w połowie załamania światłocienia, gdzie światłośnienie bez przebudzenia, na samym szczycie - u stóp drzewa.