28.6.15




naantali, finland

27.6.15


naantali, finland

26.6.15


naantali, finland

25.6.15



18.6.15


17.6.15




gdzieś w szumie. w mowie, której nie rozumiesz. w burzy, co burzy spokój, wróży stany dalekie od skupienia. prywatne więzienia, które buduję z wyolbrzymień i skłonności. z poczucia odrzucenia(, z) miłości. z utraty i zapomnienia. wbijam cienkie igły w każdą dostępną powierzchnię szarej skały, którą jestem. zapuszczam wciąż uparcie zatrute korzenie. głębiej, mocniej, dalej i boleśniej. zmiany, których dokonuję, idealnie maskują moją niezmienność. zrzucam liście na zimę i wypuszczam nowe na wiosnę, ale pod nieprzepuszczalną warstwą gleby rosnę i trwam wciąż taka sama.



15.6.15


14.6.15


13.6.15




who is not lost can not be found.
who's found - can no longer be lost. 



12.6.15

11.6.15

10.6.15

9.6.15

8.6.15


by EP

7.6.15

6.6.15




nie mieszczę łez w sieciach rzęs, snów w kanonach śnienia, fantazji w granicach przyzwoitości. mam dziś trudności z negowaniem bólu, z zaprzeczaniem prawdzie, która wymyka się z cienkich szczelin poprawnych odpowiedzi. mam jedną pewność więcej, obwarowaną orszakiem pytań, z których powoli plotę ornament dekorujący betonowy klosz tego miasta. wizja ciasna, choć ukierunkowana na szerokość. byle tylko przejść krokiem pospiesznym przez przeszklony korytarz, byle tylko przejść. mam wzrok utkwiony w ocean. idę wewnętrzną stroną mozaiki lodowców i wodospadów. i wulkanów, o których myślę jako o skutkach rozsunięcia się płyt litosfery, dzięki któremu miałam dokąd zbudować most. na wskroś przez gejzery i wyzute ze śladów stóp czarnozielone pustkowia. przyszła wiosna. przed nami słońce wycięte w kształt pełni księżyca, jakiś głos i jakaś cisza, cumulonimbus inkrustowane altostratus, lub odwrotnie. odmawiam snu, odmawiam zasypiania, uderzam głową w ścianę deszczu, jestem sama, schowana w niekomfortowym kokonie pożądania tego, czego mi brak. czego i tak nie wyszarpię z luk w murze misternie skonstruowanego więzienia. czego nie mam.



5.6.15






by AM

4.6.15

3.6.15


by AM


2.6.15




śnię sny białe i o odległościach, wierzę w morze, bo morze wierzy w słońce. tkam dystanse w głąb kraju i w przeszłość czasu, czasu mam mało, zostało mi lat tylko tysiące, miesiące, co dzielą mnie od domu, którego nie opuściłam nigdy. nie boli. nie może. nie w tym języku.



1.6.15