7.8.16




przyjdzie jesień. w którymś miejscu na północny zachód stąd. teraz jeszcze jestem nie w domu, nie w drodze, pomiędzy i pośrodku, i dłonie mam mokre od nieuchwytnego deszczu. jeszcze wieczór, co rozszczepia czas i wprowadza w krwiobieg wyrwane, wwiercające się i wracające wciąż uczucia. patrzę na to wszystko nie całkiem z góry, zza chmury boleśnie nielogicznego tęsknienia, i pragnienia przewrócenia czasu do góry nogami. szukam dobra w każdej pauzie między smutnymi słowami, w tkankach skóry, którą budujemy sobie z piasku, szukam za siedmioma zielonymi wzgórzami, lasami, na brzegu morza, między twoją dłonią, a krawędzią mojego ciała. dziękuję za przepraszam. za wszystko pomiędzy tymi dwoma siódmymi sierpnia, i za tamten mroźny, lutowy wieczór na zamku z widokiem na już nigdy tylko moje miasto. 

gratulerer med dagen.